Menu

Choroby kukurydzy w tym sezonie

Sezon wegetacyjny kukurydzy 2019 pod kątem pojawu chorób był bardzo zróżnicowany.

Wielkość skali nasilenia chorób występowała w zależności od regionu kraju, dlatego nie jest możliwe wyciągnięcie generalnego wniosku o sytuacji zdrowotnej tej rośliny w skali Polski. Na taki stan rzeczy wpłynęła głównie susza, która w szczególności dotknęła środkową i północną część kraju. Patrząc na pojaw chorób od okresu wiosennego należy zauważyć, że zasadniczo poza lokalnymi plantacjami, rośliny pomimo wiosennych chłodów dość dobrze radziły sobie z pojawem patogenów, a w szczególności ze zgorzelą siewek oraz pierwszą generacją głowni guzowatej. Przed pierwszą chorobą chroniona była kukurydza głównie przez odgórnie stosowane zaprawy nasienne, stąd też nie odnotowaliśmy jako Instytut dużej liczby zgłoszeń o pojawie tej choroby na taką skalę, która mogłaby niepokoić. Oczywiście drobne wyjątki się pojawiały, ale wynikały one w dużej mierze z lokalnych warunków w jakich uprawiano kukurydzę.

Głownia guzowata to doskonale znana wszystkim rolnikom choroba kukurydzy. W okresie wiosennym nie było wielu zgłoszeń, że jej pierwsza generacja stanowi jakiś większy problem, ale tutaj trzeba wskazać na wyjątki. W 2019 roku znacząco wzrosła liczebność ploniarki zbożówki. Lokalnie owad ten wskutek chłodnej wiosny i spowolnionego rozwoju niektórych odmian (czynnik odmianowy miał tu bardzo duże znaczenie) uszkodził nawet do 60% roślin. Zwykle nie były to poważne zniszczenia tkanek, ale już nawet niewielkie zranienia wystarczają do tego, aby zarodniki głowni obecne na stanowisku (a ich jest najwięcej na monokulturach, na których choroba się pojawiła w ostatnich 1-2 latach) mogły z łatwością dokonać infekcji. I tak też się stało, że tam gdzie ploniarki było sporo i w dodatku na stanowisku była głownia to pierwsza generacja tej choroby się uaktywniała, a zarazem wydała zarodniki do pojawu późniejszych generacji tej choroby. Kończący się sezon wegetacyjny pokazał, że głownia guzowata może być ogromnym problemem, gdyż były takie plantacje, na których 100% roślin posiadało jej narośla. Taka sytuacja głównie dotknęła pola osłabione bądź uszkodzone przez suszę, tudzież mniejszy bądź większy grad, ewentualnie szkodniki, głównie wciornastki i przędziorka chmielowca (bo mszyc nie było tak dużo jak w minionych latach). Najwięcej pól silnie opanowanych przez drugą i trzecią generację głowni obserwowano w regionach środkowych, mniej ich było na południu Polski (poza niektórymi wyjątkami). Zaskoczeniem dla niektórych producentów kukurydzy było to (jak to możliwe?), że przy braku wody grzyb się pojawia w takiej skali, wszak pisze się, że grzyby lubią wilgoć, której nie było. Tutaj jednak należy wskazać, że rośliny przedwcześnie zasychające przez brak wody znajdują się w stresie tak wodnym, jak i termicznym, zatem ich naturalne mechanizmy obronne przed patogenem były osłabione, tudzież wyłączone. Trzeba także wskazać, że spadek turgoru w tkankach, więdnięcie liści, uszkodzenie tkanek przez silnie operujące słońce także były jedną z przyczyn silniejszego porażenia roślin przez głownię.

Od kilku już lat wzrasta znaczenie chorób liści kukurydzy. W 2019 roku nie stanowiły jednak one poważnego zagrożenia dla plonów z powodu warunków pogodowych. Na południu kraju, gdzie wpływ suszy na rośliny był mniejszy odnotowano pojaw drobnej i żółtej plamistości liści, a także rdzy kukurydzy. Najliczniejsza była drobna plamistość. Choć często opanowywała nawet do 80-100% roślin, to sam stopień porażenia liści (czyli ile ich powierzchni zajmuje patogen) był niewielki. Rdza kukurydzy choć także lokalnie opanowywała do 50-70% roślin, to zwykle stwierdzano pojedyncze jej skupiska na blaszkach liściowych. Żółta plamistość liści nie stanowiła większego problemu.

O ile początkowo sezon wegetacyjny 2019 nie zapowiadał się problematyczny pod kątem fuzarioz, to od września sytuacja zaczęła się zmieniać. Pojawienie się opadów deszczu, skoków temperatur sprawiło, że na wielu plantacjach uaktywniła się fuzarioza kolb i fuzarioza łodyg. Chętnie grzyby wkraczały w miejsca żerowania omacnicy prosowianki, stonki kukurydzianej, zmieników i urazka kukurydzianego, niemniej również na plantacjach mniej uszkodzonych przez szkodniki także się pojawiały.
Czynnik odmianowy był tu bardzo ważny, ale także i przebieg pogody, w tym choćby pojaw gradobicia i suszy. Na niektórych plantacjach bez względu na region kraju rozwój fuzarioz był na tyle szybki, że przyśpieszono zbiory. Było to także po części związane z tym, że lokalnie silnie pojawiła się fuzarioza łodyg, która powodowała przewracanie się roślin. Wymagało to zatem szybkiego działania zanim kolby dotykające glebę zaczęły pleśnieć. Tutaj także należy wspomnieć, że pomimo suszy, fuzariozy opanowały także i rośliny zaschnięte z powodu niedoborów wilgoci – mgła, rosa, para wodna pojawiająca się pod koniec lata i jesienią ułatwiała infekcje. Ponieważ trwają jeszcze zbiory nie ma na ten moment pełnej informacji odnośnie jakości surowca oddawanego do skupu. Ponieważ pogoda nie przeszkadza jak na razie zbiorom, a warunki pogodowe prawiły że w wielu regionach kraju ziarniaki mają niską zawartość wody, stąd też należy raczej się spodziewać, że drastycznych przypadków przekroczenia poziomu zawartości mikotoksyn raczej nie będzie, jeżeli tak, to zwykle jako incydenty.

Biorąc pod uwagę sytuację z pojawem chorób na poszczególnych plantacjach trzeba już po zbiorach zastanowić się co zrobić aby w kolejnym sezonie było lepiej, zwłaszcza przy uprawie kukurydzy w monokulturze. Zaleca się aby rozdrobnić materię organiczną, przykryć ją warstwą gleby, tak aby w warunkach tlenowych ulegała stopniowemu rozkładowi. Coraz częściej obok nawozów azotowych czy wapniowych stosowanych na resztki pożniwne propaguje się także stosowanie preparatów mikrobiologicznych. Warto z tej tematyki zgłębić wiedzę u ekspertów zajmujących się taką problematyką. Jesienią ale i zimą podejmuje się pierwsze decyzje co do wyboru odmiany na kolejny rok (cenne będą tu dane zebrane z doświadczeń poletkowych różnych firm), stąd dobrze wybierać te mniej podatne na określone choroby. Trzeba także wiedzieć, że z listy preparatów chemicznych dedykowanych kukurydzy została wykreślona substancja czynna tiuram, zatem zaprawy nasienne oparte na niej wkrótce znikną z rynku. Na szczęście są jeszcze inne, dlatego nie zostanie utracona ochrona ziarniaków i siewek przed wczesnowiosennymi patogenami.


Dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. IOR-PIB,
mgr Łukasz Siekaniec,
mgr Ewelina Mazur
Instytut Ochrony Roślin – PIB, Terenowa Stacja Doświadczalna w Rzeszowie

mgr Łukasz Kontowski
Doktorant w IOR-PIB Poznań

powrót na górę

Maszyny rolnicze

  • Ciągniki
  • Opryskiwacze
  • Siewniki
  • Zielonkowe
  • Kombajny
  • Pozostałe

Chemia rolnicza

  • Środki ochrony
  • Nawożenie

Porady eksperta

  • Uprawa

Uprawa Kukurydzy

  • Pobierz magazyn

Uprawy

  • Kukurydza
  • Rzepak
  • Zboża
  • Pozostałe